edi194 | tech

tak, nudzi mi się

Android

/e/ – czyli jak ukraść darmowy kod i na nim zarabiać

W internecie wiele razy natknąłem się na artykuły wychwalające „nowy” twór, wręcz zbawienie dla foliarzy i innych osób co myślą że usługi Google czy innych gigantów są zagrożeniem bezpieczeństwa (dosłownie jak z 5G…). Niestety bardzo wiele tych artykułów nie zagłębiło się w żaden sposób ani w przeszłość ani teraźniejszość tzw. /e/. Doradzanie czegoś na czego temat nie mamy kompletnie pojęcia jest chyba trochę słabe, czyż nie? No ale do rzeczy…

Tak, to j/e/st fork…

O czym nawet autorzy wspominają na swojej stronie, lecz nie było tak od zawsze. /e/ pod nagonką przeciwników jak i osób znających się na temacie dopiero się określiło, że tak, są forkiem a nie jakąś nową cudowną odmianą Androida. Wskazali nawet dokładnie że są forkiem LineageOS. O ile z tym postąpili w porządku to są 2 małe problemy z wykorzystaną bazą. Pierwszym problemem jest to, że istnieje już odmiana Lineage która oferuje dokładnie to samo co /e/ i nazywa się Lineage for MicroG (https://lineage.microg.org/). Drugim problemem jest…

Kangowanie kodu lub po prostu kradzi/e/ż

Jak napisałem w poprzedniej sekcji, tak, /e/ przyznaje się do bycia forkiem LineageOS. Ale czy przyznali się że bardzo nieudolnie próbowali ten kod… ukraść? Na nasze szczęście wszystko jest udokumentowane odpowiednimi zrzutami ekranu, prawdopodobnie jeszcze można bez problemu znaleźć tego typu kwiatki w ich kodzie.

Pr/e/builty, wszędzie prebuilty…

/e/ dodaje aplikacje do swojego romu. To normalne, dużo modyfikacji tak robi. Ale czy wiedzieliście że /e/ poszło najprostszą możliwą drogą przy ich dodawaniu? Nie używają kodu źródłowego, nie nie. Dodane są aplikacje w plikach .apk czyli gotowych, skompilowanych. Nie miałbym problemu z tym gdyby nie to, że próbują z siebie zrobić „najbezpieczniejszą” wersję Androida. Nie mamy wglądu w to co siedzi w plikach dostarczanych w oprogramowaniu więc jest możliwość ich zainfekowania bez wiedzy użytkownika. Ale i tak niewielu w ogóle zwróci na to uwagę…

Googl/e/ i tak widzi...

Wszędzie widzę zachwyt nad tym jak /e/ usuwa wszystkie możliwe ślady Google. Niestety nigdzie nie jest pokazane że nie jest usunięty chociażby Google DNS… Cóż z tego że mamy wykastrowane inne rzeczy i jesteśmy super bezpieczni skoro Google i tak wie jakie strony odwiedzamy? Tego nie wiem, ale na pewno nie powinno to tak wyglądać.

Wisi/e/nka na torcie…

Za to wszystko autorzy dostali nie małą sumę na portalu crowdfundingowym. Cały czas dostają przez sprzedaż telefonów z „swoim” oprogramowaniem czy przez dotacje. Tylko czy za cudzą pracę powinni otrzymywać jakiekolwiek pieniądze? Moim zdaniem nie, tym bardziej że wkład „pracy” w ten twór jest co najwyżej minimalny.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się więcej na temat tego jak /e/ kłamie i mydli wszystkim oczy zapraszam na stronę: https://ewwlo.void.partidopirata.com.ar/

Dziękować jej również za odpowiednie screeny jak i odpowiednie informacje.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *